Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Nasi w Londynie
#81
7. Ostatni dzień naszego pobytu wstaje pięknym słońcem - jakby Londyn chciał nas miło pożegnać i zostawić po sobie jak najlepsze wspomnienia.

Przy porannym toście z kawą, już w pomniejszonym gronie, omawiamy plan działania na dzisiejszy dzień. Dla mnie osobiście pierwszym punktem programu są sklepy sieci Next i zakupy zlecone przez małżonkę - jak nawalę to więcej nie puści za granicę...

Znów dzielimy się na dwie niezależne grupy szturmowe i po odprawie ruszamy w teren. Oxford Street jest pierwszym naszym celem - ulica tysięcy sklepów, z których co jeden to bardziej zacny. Moje oko przykuwa monumentalny budynek z piękną rzeźbą nad wejściem - jestem przekonany, że to sąd lub inna ważna instytucja. Analiza zdjęcia po powrocie wykazała jednak, że to dom handlowy wzniesiony w 1909 roku a rzeźba nosi niesamowitą nazwę „Queen of Time riding in her Ship of Commerce”. Jak tu nie kochać tego miasta...

Zlecone zakupy udało się szybko załatwić, następnie pora na sklep muzyczny i kierujemy się w stronę najbardziej ekskluzywnego domu towarowego w mieście - Harrods. Mimo, że zwiedziliśmy jedynie fragment jednej z pięciu kondygnacji wystarczyło wrażeń dla moich skołatanych nerwów - musiałem usiąść i odpocząć... Na ścianach marmury, na stoiskach komórki za 20 tyś. PLN lub inne zegarki w cenie 50 tyś. złotych ( właśnie do takiego przymierza się Grzegorz ), miejsce gdzie kupuje się warzywka w miejscu wytworniej ozdobionym niż Sala Tronowa Zamku Królewskiego w Warszawie - kolorowy zawrót głowy ! Kupujemy firmowe czekoladki i wyruszamy na podbój City Of London.

Szybka przejażdżka metrem i naszym oczom ukazują się...

przyjaciele z drugiej grupy zwiedzającej - wielkie, wielomilionowe miasto, zero kontaktu czy jakiejkolwiek umowy, a spotykamy się na jednej stacji metra - czy to nie zadziwiające ?

Sesja zdjęciowa w okolicach Tower Bridge i czujne oko wAcKa wyłapuje w tłumie przechodniów piękność w krótkiej, czarnej - ma kolega gust oj ma...

Wielka szkoda, że Andrzeja nie ma już z nami - jestem przekonany, że jego opinia o mieście uległa by diametralnej zmianie - ta część metropolii jest po prostu boska !

Pełni wrażeń i mocno już zmęczeni wracamy do The Green Man. Żegnamy się gorąco z Grzegorzem, który ma wcześniej od nas wylot i zasiadamy jeszcze na chwilkę przy stoliku ciesząc się sobą oraz napojami chłodzącymi. Roman snuje niesamowitą opowieść o zupełnie zwariowanej wyprawie sprzed kilkunastu laty, Peugotem 309 z Polski do Londynu na jeden, jedyny koncert The Notting Hillbillies, bez biletu wstępu licząc na szczęście lub koniki. Wyprawę organizuje największy polski fan MK - znany nam wszystkim Koobaa - angażując w nią Anromów oraz sympatyczną Amerykankę będącą akurat w Polsce na doktoracie... Opowieść zupełnie nie z tej ziemi - nasza wyprawa to przy tamtej bułka z masłem - Romku/Koobo musicie to kiedyś koniecznie opublikować na forum !

Czas na nasz bus nadchodzi, kierowca tym razem też ciemnoskóry, ale za to Hindus. Droga dłuży się okropnie – “six lanes of traffic, tree lanes moving slow”... W tą stronę jedziemy prawie godzinę dłużej niż w przeciwną - na szczęście wzięty został spory margines czasowy i na lotnisku bez większego stresu udajemy się do odprawy. Jeden z celników mówi do drugiego wskazując naszą grupę "patrz przyjaciele Pana Knopflera" uśmiechając się przy tym serdecznie - wszyscy oczywiście mamy na sobie odpowiednie koszulki...Tym razem Romek jako najbardziej przystojny z nas, trafia na osobistą kontrolę do celnika o wadze ok. 150 kg oraz 2 m wzrostu, Igorowi sprawdzają pastę do zębów specjalnymi odczynnikami chemicznymi, a Aneta musi zdejmować buty...

Jeszcze tylko chwilka w kolejce i siedzimy zrelaksowani (Igor też !! ) w wygodnych fotelach pięknego Boeinga 787. Jak wspomniał wcześniej wAcEk - obsługa na znacznie lepszym poziomie - Lucy i jej dwaj polscy koledzy sympatycznie witają podróżnych. Dodatkowo jeden z pilotów przedstawia się znajomo brzmiącym nazwiskiem, a port docelowy podróży wymówiony przez niego przed startem rozwiewa wszelkie wątpliwości - większość załogi to Polacy ! Czujemy się już właściwie jak w domu !

Znów ten charakterystyczny dźwięk silników, niesamowite uczucie wgniatania w fotel i po kilku minutach pięknie zachodzące słońce ponad delikatną, tym razem kołderką z chmur...

ACH DLACZEGO NIE STARAŁEM SIĘ ZOSTAĆ PILOTEM ?

Gdzieś w połowie drogi Romek włącza nawigację GPS w swoim Palmie - robię tak samo - jesteśmy 11 tyś. Metrów nad ziemią, poruszamy się z prędkością 800 km na godzinę. Robi wrażenie !

Słońce powoli chyli się ku ziemi, chmury pod nami gęstnieją wraz ze zbliżaniem się do lotniska Wrocław Strachowice. Na wysokości dolnej granicy chmur troszeczkę zatrzęsło i naszym oczom ukazała się niesamowita panorama Wrocławia nocą. Jeszcze kółeczko nad południową częścią miasta i siedzimy twardo na pasie startowym - leje deszcz tak samo jak w dniu wylotu...

Jeszcze tylko dostawcza Toyota, auto Anromów oraz Mercedes wAcKa i mogę włożyć klucz do drzwi kończąc najpiękniejszą wyprawę mojego dotychczasowego życia...

Najważniejsze, co chciałbym przekazać pisząc tą nieporadną relację to moja ogromna wdzięczność wszystkim uczestnikom wyprawy za niesamowitą atmosferę tam stworzoną. Ani na chwilę podczas tych trzech dni nie prysła atmosfera wyjątkowości naszego wspólnego przebywania i mam nadzieję, że pozostali odczuwają to podobnie jak ja...

[SIZE="3"]LONDYŃCZYCY !

MOGĘ Z WAMI LECIEĆ NA KONIEC ŚWIATA, A NAWET DO SAMEGO PIEKŁA - DAJCIE TYLKO ZNAĆ KIEDY !!

STOKROTNE PODZIĘKOWANIA DLA WAS WSZYSTKICH ! [/SIZE]




http://users.finemedia.pl/macsa/London/London6/



P.S.
Jest jeszcze kilku uczestników, których tego nie zrobili, a których gorąco zachęcam do podzielenie się swoimi wrażeniami oraz zdjęciami…
Na prawdę warto kochani !

[Obrazek: macsa.gif]
Odpowiedz
#82
To jest relacja na MACSA. No comment.
Ja też z Wami lece na koniec świata jak coś.
We are the sultans of swing...
Odpowiedz
#83
Kurcze ja też jestem pod wrażeniem i też mówię to jest relacja na MACSAUśmiech No właśnie Romek i Kuba już dawno obiecali spotkanie z Hillbillsami a tu ani widu ani słychu.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
#84
Macsa, do Wrocka już był pełen luz Uśmiech
tea
Odpowiedz
#85
Igor23 napisał(a):Macsa, do Wrocka już był pełen luz Uśmiech

No właśnie - może skrobniesz jak to widziałeś swoimi oczami...

P.S.
Poprawione Uśmiech

[Obrazek: macsa.gif]
Odpowiedz
#86
No mirek kazdy twoj koncert opisany rewelacyjnie,a w Wurzburgu to na twarzy miales wypisany zachwyt do muzyki Marka ,a myslalam ze to ja kocham jego muzyke najjjjjjjjjjjjj,ale fajnie ze nas tyle.
Odpowiedz
#87
Na tracker.knopflertk.net jest do ściągnięcia koncert (bootleg) Marka z 1. czerwca.
Jakościowo to przepaść w porównaniu do oficjalnych wydawnictw, ale takowego z naszego wspólnego koncertu to nie ma, więc polecam jako wzmocnienie do pielęgnacji wspomnień np. przy oglądaniu Maćkowych zdjęć.
Odpowiedz
#88
barbara napisał(a):No mirek kazdy twoj koncert opisany rewelacyjnie,a w Wurzburgu to na twarzy miales wypisany zachwyt do muzyki Marka ,a myslalam ze to ja kocham jego muzyke najjjjjjjjjjjjj,ale fajnie ze nas tyle.


Dzieki za taka ocene ale chyba cos takiego jest, jadac samochodem slucham caly czas Get Lucky Tour, tylko miejsca sie zmieniaja. Nie moge sie uwolnic od Piper.. co za piesn
Odpowiedz
#89
Ja generalnie mam to samo ale właściwie jak zaczynam słuchać tego koncertu to już koniecznie mi zależy aby poszedł cały. Piper na koncercie zabrzmiał w bardziej doniosły sposób niż na płycie i chyba razem się tutaj zgodzimy że po nim już nic nie trzeba więcej.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
#90
grzegorz napisał(a):Na tracker.knopflertk.net jest do ściągnięcia koncert (bootleg) Marka z 1. czerwca.
Jakościowo to przepaść w porównaniu do oficjalnych wydawnictw, ale takowego z naszego wspólnego koncertu to nie ma, więc polecam jako wzmocnienie do pielęgnacji wspomnień np. przy oglądaniu Maćkowych zdjęć.

Gdyby ktoś nie mógł ściągnąć z knopflertk.net to koncert leży już na moim chomiku - zapraszam

[Obrazek: macsa.gif]
Odpowiedz
#91
barbara napisał(a):No mirek kazdy twoj koncert opisany rewelacyjnie,a w Wurzburgu to na twarzy miales wypisany zachwyt do muzyki Marka ,a myslalam ze to ja kocham jego muzyke najjjjjjjjjjjjj,ale fajnie ze nas tyle.

Basiu, a czy Ty czasami nie jestem mamą naszej Ptysi(Agnieszki)??????
Mielismy okazje poznac sie we Wroclawiu na koncercie MK.
Ptysia wprawdzie od jakiegos czasu troche nam zniknela z Forum , ale cieszące , że to Ty kontynuujesz jej chlubne tradycje. Witamy Cie, witamy. Jest nam niezmiernie miło.
We are the sultans of swing...
Odpowiedz
#92
Nie wiem czy ja coś pominąłem, czy zostałem pominięty, ale ciągle nie mam zdjęć Anroma z wyprawy do Londynu.
Mam nadzieję,że ja się wywiązałem i wszyscy chętni otrzymali moje zdjęcia na płytkach lub przez internet.
Może Romek ma ważniejsze sprawy na głowie, i może komuś je udostępnił, to proszę o kontakt.
Odpowiedz
#93
Czesc pytanie bylo Andrzeju czy to ja jestem mama Ptysi- nie ja mam 2 synow .A szkoda ze nie ma panny.A ja tu musze napisac, a wlasciwie to podziekowac wszystkim za to jak bardzo sie interesuja muzyka Marka ,a co za tym idzie tacy czytacze jak ja wiedza wszystko. A Robert to otwarta ksiazka na temat muzyki MK super .
Odpowiedz
#94
Ludziska to juz Rok od pamietnego koncertu w RAH w Londynie i naszego mini-zlotu w miescie nad Tamiza.
Ale ten czas biegnieUśmiech Pamietacie ten dzien Uśmiech???
Odpowiedz
#95
Takiej dawki emocji jakiej wtedy doswiadczylismy nie sposob Mirku zapomniec. Zakladajac optymistyczny scenariusz nowego albumu w tym roku na jesieni i idacej za tym przyszlorocznej trasy koncertowej, jakos nie chce mi sie wierzyc zeby miala ona ominac RAH w Londynie. A wtedy jesli tylko Bog da, dlaczego by sie nie zdecydowac na powtorke z rozrywki?
"And what have you got at the end of the day?
What have you got to take away?
A bottle of whisky and a new set of lies
Blinds on the window and a pain behind the eyes..."
Odpowiedz
#96
hm.....wspomnień czar
We are the sultans of swing...
Odpowiedz
#97
Jak można zapomnieć najwspanialszą wyprawę jaka przydarzyła się w moim ( nie tak krótkim już ) żywocie...

Często wracam myślami do tamtych dni i tej niesamowitej knopflerowej atmosfery w czym pomaga dokumentacja fotograficzna.

Trzymajmy kciuki za rok 2012 i tym razem siedzimy w pierwszych rzędach !!

Do zobaczenia Londyńczycy...

[Obrazek: macsa.gif]
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Występ na Trafalgar Square w Londynie Robson 16 7,993 01.12.2009, 18:23
Ostatni post: macsa

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości