Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Teraz Rock 100
#1
I z okazji setnego wydania redakcja TR przygotowała 100 płyt wszech czasów.

Dopiero na pozycji 97 Brothers In Arms

"Jedna z rockowych ikon lat 80. Dire Straits w najbardziej przebojowej odmianie (Money For Nothing, Walk Of Life), bez wyrzekania się wcześniejszej delikatnosci (wprowadzająca w zadumę, pacyfistyczna ballada tytułowa - też przebój). No i to brzmienie...Pionierska realizacja cyfrowa.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
#2
Jaka pierwsza trójka ?

[Obrazek: macsa.gif]
Odpowiedz
#3
3. King Crimson "In The Court Of The Crimson King"
2. The Beatles "Abbey Road"
1. Led Zeppelin II
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
#4
Daję rękę uciąć, że Beatles, Pink Floyd i coś tam jeszcze ;P
cheapgenericialisjh.com na Facebooku - http://www.facebook.com/knopflerpl

Perkusja jest jedna a pałki są dwie :]

"Drummers have the biggest instruments... Uśmiech"
Odpowiedz
#5
Zdaje sobie sprawe ze ciezko mi sie zdobyc na pelen obiektywizm przy komentowaniu tej pozycji ale jak na album ktory osiagnal tak wielki swiatowy sukces i ktory zawiera jeden z najpiekniejszych i najwiekszych utworow wszech czasów to 97 miejsce na 100 wydaje sie byc zbyt odlegle...
A jesli juz nawet nie "Brothers In Arms" to ciekawe czy zestawienie zawiera plyte "Love Over Gold" - wedlug mnie doskonala niemalze od poczatku do konca.

Coz... to komentarz na goraco, bez znajomosci calej 100 albumow i kryteriow ktorymi kierowano sie przy ustalaniu kolejnosci...
"And what have you got at the end of the day?
What have you got to take away?
A bottle of whisky and a new set of lies
Blinds on the window and a pain behind the eyes..."
Odpowiedz
#6
Kryteria trudno odgadnąć jakimi się kierowano. Niby mieli na uwadze plyty które coś tam wniosły do muzyki rockowej. Jednak w plebiscytach co też redakcja podkreśla chodzi głównie o zabawę. Mimo to też uważam że BIA jest za daleko. To jedyna płyta naszego ulubionego zepołu.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
#7
To był plebiscyt czytelników czy redaktorów pisma ?

[Obrazek: macsa.gif]
Odpowiedz
#8
Tych drugich.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
#9
Robson napisał(a):Tych drugich.

Czyli tych, ktorzy przynajmniej w zalozeniu, powinni byc mozliwie obiektywni w swojej ocenie...
"And what have you got at the end of the day?
What have you got to take away?
A bottle of whisky and a new set of lies
Blinds on the window and a pain behind the eyes..."
Odpowiedz
#10
Nikt, kto kocha jakąkolwiek muzykę, nie będzie obiektywny. Ranking pokazuje w przybliżeniu, ilu ludzi kocha jakie płyty.
Odpowiedz
#11
Bart napisał(a):Nikt, kto kocha jakąkolwiek muzykę, nie będzie obiektywny. Ranking pokazuje w przybliżeniu, ilu ludzi kocha jakie płyty.


Zgadza się. Wylaczenie emocji jest w tym przypadku na pewno ekstremalnie trudne.

Tak na dobra sprawe pozycja, któregoś z moich ulubionych albumów/wykonawców w roznego rodzaju rankingach nie ma dla mnie większego znaczenia. Zawsze znajdzie się taki w którym będzie on zajmowal jedno z czolowych miejsc i taki, który będzie go w mojej opinii traktowal krzywdząco.

Zastanawialem się tylko co maja na mysli autorzy praktycznie większości tego typu rankingow piszac nie o najulubienszym tylko wlasnie najlepszym albumie. Zawsze wydawalo mi się i wydaje nadal ze jeśli wygłasza sie opinie na temat czegoś, że jest najlepsze potrafi sie uargumentować to lepiej niż tylko sama sympatia.

Dlatego też we wcześniejszym poscie pytalem o kryteria jakimi się kierowano. Byłem ciekaw czy być może chodzi o najlepszy album np. pod względem ilości sprzedanych egzemplarzy, ilości krajów w którym osiągnęł statut złotej płyty, singli które go promowaly, miejsca do którego dotarl na listach przebojow itp. itd. Jednak „jakikolwiek wkład w muzyke rockowa” jest na tyle enigmatycznym stwierdzeniem ze chyba jednak faktycznie autorom chodzilo przede wszystkim o dobra zabawe a w pierwszej dziesiątce mogl się rownie dobrze znaleźć np. ktorys z albumow zespołu „Ich Troje”.

Najprawdopodobniej jest zatem wlasnie tak jak napisal Bart. Jeśli dobrze interpretuje jego slowa to okreslenie najlepszy jest w przypadku zarówno tego jak i innych podobnych rankingow tożsame ze slowem „najulubienszy”, „najukochańszy”. Tylko ze jak wyglądałby na okładce tytul wymalowany wielkimi literami: „100 najulubienszych albumow wszech czasow „? Nie da się ukryc ze troche malo naturalnie, wrecz dziwacznie. Dlatego jak zgaduje utarlo się jakis czas temu haslo „najlepszy” i tak jest do dzisiaj.

P.S. Kiedys dawno temu przy podobnego rodzaju dyskusji dowiedziałem się od znajomego ze nie istnieje cos takiego jak: najlepszy album, najlepszy zespol, najlepsza solowka. Po prostu nie istnieje. Ile osob tyle „najlepszych” wedlug nich albumow, solowek, piosenkarzy itp. itd.
Z miejsca zgodziłem się z ta opinia.

P.S.2. W moim wlasnym rankingu od ponad 20 lat na pierwszym miejscu niezmiennie ta sama pozycja Uśmiech

Pozdrawiam W.
"And what have you got at the end of the day?
What have you got to take away?
A bottle of whisky and a new set of lies
Blinds on the window and a pain behind the eyes..."
Odpowiedz
#12
Mimo tego że BIA jest za daleko to ten ranking z drobnymi wyjątkami jest solidny w moim odczuciu. Przede wszystkim bardzo rockowy i w większości wyrazisty. Dlatego ekipę TR nie podejrzewałbym nigdy o wskazanie na zespól Ich Troje. Rozumiem jednak Twój zamysl WacekOczko Ranking też może pokazywać na jakie płyty można zwrocić uwagę, jakie są cenne a których wcześniej nie zauważaliśmy. W większości panowie z TR wybrali te które jakoś się bronia i chyba wytrzymują próbę czasu. Dlatego brakuje mi jesli chodzi o DS Jedynki i "Love Over Gold"
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
#13
Bardzo mi milo ze zostalem przez Ciebie dobrze zrozumiany Robson. Moim zamyslem nie bylo wlasnie atakowanie ani zespolu Ich Troje ani redaktorow TR, a jedynie wskazanie paradoksow do jakich moze prowadzic pozostawienie zupelnej dowolnosci przy sporządzaniu tego typu rankingow.

Nazwa Ich Troje skojarzyła mi sie dlatego ze ostatnio kolega usilnie przekonywal mnie co do wkladu tego zespolu w muzyke rockowa w Polsce. Osobiscie nie przepadam za ich muzyka ale dobrze jesli sa tacy ktorym daje ona radosc.

Co do rankingu panow z TR to ciezko miec zarzuty co do czołówki zestawienia. Niemozliwoscia jest stworzenie takiego rankingu, ktory spodobalby sie wszystkim fanom rocka. A poza tym nie odwazylbym sie na ich krytykowanie nie majac pewnie nawet w 10% tak szerokich horyzontow muzycznych jak oni. Moge miec jedynie swoje mniej lub bardziej sensowne zastrzezenia i uwagi...

P.S. Pewnie i troche pozno ale zaczyna do mnie docierac ze dyskusje powinienem zaczac po wizycie w kiosku, zakupieniu TR i zapoznaniu sie z calym zestawieniem Uśmiech
"And what have you got at the end of the day?
What have you got to take away?
A bottle of whisky and a new set of lies
Blinds on the window and a pain behind the eyes..."
Odpowiedz
#14
Wacek to może rozwiń swe ps.2 pleaseUśmiech
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
#15
Robson napisał(a):Wacek to może rozwiń swe ps.2 pleaseUśmiech

Mam nadzieje ze dobrze Cie zrozumialem w kwestii rozwiniecia P.S.2 o ktore prosiles.
Coz nawet jesli nie to bedzie przynajmniej zabawnie.

Moim ulubionym albumem jest „Alchemy” – Dire Straits. Wybor pewnie dosyc oryginalny. Zdecydowanie subiektywny. Pewnie niespełniający kryteriow „zalapania się” do rankingu. W koncu to ”koncertówka”. Nic na to jednak nie poradze poniewaz jak dla mnie jest to najgenialniejszy album jaki kiedykolwiek powstał. Z wielu powodow. Nie wiem czy jest sens przytaczac tutaj argumentacje jednak na wypadek gdyby Tobie, czy tez innym odwiedzającym ten temat chcialo się dowiedziec dlaczego wlasnie akurat ten album wytłumaczenie znajduje się poniżej.
Dlaczego Alchemia? Na pewno z powodow sentymentalnych. To pierwszy album jaki kiedykolwiek usłyszałem. Pierwsze dzwieki muzyki które byłem w stanie zarejestrowac, żeby dopiero po paru latach skojarzyc je z nazwa Dire Straits.
Kocham ten album niezmiennie od ponad 20 lat od pierwszej do ostatniej nuty. To tutaj „Once upon a time In the West” urosło do rangi arcydzieła. Ze dobrego, trwajacego niewiele ponad 5min. kawalka z Communique na Alchemii „wyciągnięto” moim zdaniem maksimum tego co możliwe. Trwa dokladnie 13min i ani przez sekunde z tych 780 nie pozwala czuc się znudzonym i powoduje ze z każdym kolejnym subtelnym dźwiękiem gitary MK człowiek zakochuje się w niej coraz bardziej. Z kazda uplywajaca minuta sluchacz przekonuje się także ze chociaż Knopfler nie jest być może urodzonym wokalista to jednak żaden glos nie pasowalby tutaj tak dobrze jak jego. Utwor oczarowuje, sprawia ze chce się słuchać Alchemii dalej w skupieniu i zainteresowaniem. A to dopiero poczatek wielkich emocji…

„Expresso love” – dynamiczny, melodyjny kawalek z czasow które przez wielu ortodoksyjnych fanow Dire Straits SA uwazane za najlepsze w karierze zespolu. Czuc energie plynaca z tego utworu. Calosc duzo szybsza i bardziej dynamiczna niż to było jeszcze przed momentem w Once upon a time. Bedaca na pierwszym planie gitara Knopfera nie przyćmiewa znakomitej pracy jaka wykonuje caly zespol.

Pozniej Romeo i Julia. Jeden z kompozytorskich „strzałów w 10” Knopflera. Do dzisiaj jedna z wizytowek czasow Dire Straits. Utwor chwytajacy za serce. Zagrany tutaj skromnie i przejmująco ale jednoczesnie ze wspaniala energia. Wrecz namacalne sa emocje z jakimi Knopfler opowiada w niej swoja historie. I aby je poczuc nie jest wcale potrzebna znajomość jezyka angielskiego. Nie ma tutaj saksofonu który będzie pozniej na „On every street tour” ale chyba już nigdy pozniej R&J nie brzmialo dla mnie tak dobrze. Tak surowo ale jednoczesnie tak wzruszająco i szczerze.

Niemal niezauważalne przejscie do „Love over gold”. Tytulowy utwor z chyba najlepszej studyjnej plyty DS. Wspaniale preludium do tego co za chwile ma nastapic.

„Private invetigations” – klasa sama w sobie. Dwie “rozmawiajace ze soba” na poczatku gitary i najpiekniejsza “melorecytacja” jaka kiedykolwiek słyszałem. Ponura historia opowiedziana w ponury ale jakze piekny sposób. Znowu nie jest tak artystycznie jak to bywalo pozniej. Genialnosc w prostocie, a rytmiczne uderzenia w struny basu Illsleya na dlugo zapadaja w pamiec i zmuszaja do „sięgnięcia wglab” tego utworu.

Thaaaank Yoooooouuuuuuuu i rozpoczyna się utwor który gdyby nie znalazł się na pierwszej plycie to kto wie jak potoczylyby się dalsze losy zespolu. Energetyczni jak nigdy wczesniej i nigdy pozniej Sultani Swingu. Już nie tak surowi jak w pierwszych latach ale i nie tak „teatralni” jak to było pozniej. Piekne, czyste i dojrzale rockowe granie. Pelen ekspresji wokal Knopflera. Gitarowe szaleństwo które na chwile zwalnia żeby wystrzelic z podwojna prędkością. Spiewajaca gitara Knopflera opowiada nam powoli i delikatnie piekna melodie, po czy zaczyna się rozpędzać a wraz z nia wszystkie pozostale instrumenty i kiedy wydaje się ze nie można zagrac już szybciej palce Knopflera zaczynaja przesuwac się po strunach z nadludzka wrecz prędkością w kulminacyjnym momencie solowki o którym po niemal 30 latach sam autor powie ze nie byłoby bez tego fragmentu Sułtanow Swingu. Terry Williams jak zaczarowany wali w bebny. Miod dla uszu i niezliczona ilość razy kiedy przewijałem kasete żeby moc usłyszeć ta solowke jeszcze i jeszcze raz.

„Two Young lovers” Prosta historia opowiedziana w prosty sposób. Mel Colins z pewnością dodaje uroku temu otworowi, Terry Wiliams rytmicznie niczym maszyna uderza w bebny. Radosny utwor zasługujący na uwage chociażby ze względu na to ze większość utworow Knopflera nie bywala i nadal nie jest tak „latwa i przyjemna” w odbiorze.

Pojawienie się Colinsa w „TYL” jest jednak „niczym” w porównaniu z tym jak przepieknie jego saksofon wkomponowuje się w intro do kolejnego utworu. Przepieknie gitara komponuje się tutaj z saksofonem, melodia wzrusza a piano Clarka przepieknie podkresla kazda chwile trwania wstepu, który zwalnia budując napiecie, aby MK mogl nam opowiedziec o czym będzie za chwile śpiewał. Padaja slowa „The song is tunel of love” i klawisze Clarka wprowdzaja nas znowu w piekna historie, zagrana mocno, energicznie, żywiołowo z wokalem niemożliwym do podrobienia. To co opowiadala gitara w Sultanach przed finalnym solo zastapione jest tutaj opowieścią Marka o „spanish city”. Ta króciutką sentymentalna opowiesc podkresla solowka która nastepuje chwile pozniej . Nie jest ona być może tak zywiolowa jak przy sultanach, jednak cudownie melodyjna. Na tyle ze chce się jej słuchać bez konca. Każdy dźwięk powoduje ze w oczach kreci się lza wzruszenia az do momentu wspaniałego zakończenia podkreślającego doniosłość tego co przed chwila się usłyszało.

Telegraph Road pokazuje w pelni jak wspaniałym zespolem jest Dire Straits. Przeplataja się tutaj najwspanialsze elementy cechujące ich muzyke. Organowe tlo przy spokojnym gitarowym wstepie. W tle okrzyki z publiczności. Wyrazny wokal Knopflera. Ani przez moment nie ma się wrazenia ze spiewa on tutaj od niechcenia. Wklada tutaj maksimum uczucia w kazde wyspiewane przez siebie slowo. Wciaga nas w pieknie opowiedziana epicka historie, która nie jest już wcale tak oczywista jak ta opowiedziana 2 utwory wczesniej. W polowie utworu cudowne ciche piano, któremu odpowiada gitara i to w najpiękniejszy sposób jaki się da. Wszystko zaczyna się jak gdyby od początku i zmierza do kulminacyjnego momentu którym jest energiczna konczaca utwor solowka. Arcydzielo w czystej postaci w wersji koncertowej ktorej wspaniałość nie sposób opisac slowa lecz jedynie emocjami jakie udzielaja się podczas sluchania.

Po tak wspanialej opowieści jak Telegraph Road jest okazja przez pare minut posłuchać solidnego rockowego grania jak sam tytul na to wskazuje. Trudno rozwodzic się nad genialnością tej kompozycji majac jeszcze caly czas w pamieci dzwieki TR, jednak jest to idealna propozycja dla wszystkich którzy z wielkim sentymentem wracaja do rockowego charakteru kompozycji MK.

Calosc jest zwienczona jednym z najpiękniejszych motywow filmowych jaki kiedykolwiek powstal.
Prosta i wzruszajaca melodia. Żeby zrozumiec należy posłuchać – slowami nie da się opowiedziec.


I tak „pokrótce” przedstawia się moja argumentacja tego dlaczego akurat „Alchemy” uwazam za swój ulubiony album. Mam pelna świadomość tego ze pewnie wielu wspaniałych albumow jeszcze nie słyszałem wielu być może nigdy nie będzie mi dane usłyszeć. Coraz ciezej jest mi jednak uwierzyc w to żeby po ponad 20 latach mialo się cos zmienic na pozycji nr 1 w moim wlasnym rankingu.

Pozdrawiam i chcialbym wierzyc ze nie zanudzilem swoja nad wyraz subiektywna i emocjonalna interpretacja zawartosci dwoch ulubionych muzycznych krazkow skladajacych sie na jeden ulubiony album Uśmiech
"And what have you got at the end of the day?
What have you got to take away?
A bottle of whisky and a new set of lies
Blinds on the window and a pain behind the eyes..."
Odpowiedz
#16
Wacek

PięknieUśmiech

Znalezione w necie:

Guitar levels:

-begginner

-amateur

-pro

-legend

-Mark Knopfler
A long time ago came a man on a track...
Odpowiedz
#17
Wacek moją intencję odczytałeś idealnie. A nawet podarowałeś nam coś więcej. Dużo więcej. Dziękuję. Bo również i moje lata młodości odświeżyłeś z tym niezwykłem albumem. Pieknie go opisałeś i z pasją to da sie wyczuć. Uwielbiam czytać podobne opowieści. Wacek tylko emocjonalne opowieści oddają nasze prawdziwe odczucia i nie powinniśmy sie ich wstydzić. W nich uśpione są nasze bardzo czesto najpiekniejsze wspomnienia. Przeczytałem jednym tchem.
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
#18
Po przeczytaniu Twojej recenzji, Wacek coraz bardziej odczuwam niedosyt, że nie ma żadnej książki o fenomenie jakim był Dire Straits, jakim jest Mark Knopfler. Twoja opowieść o Alchemy, bardzo pokrywa się z moimi odczuciami (i chyba innych fanów też), Tak ciekawie i w fajnym stylu napisana, że widziałbym ją zamieszczoną właśnie w takim opracowaniu. A może we własnym Wacek?
Odpowiedz
#19
Ale chwila. Początek ery cyfrowej, nowatorskie rozwiązania i 97 miejsce?
<a href="/engine/go.php?file=Teraz Rock 100" target="_blank" rel="nofollow">
<img src="http://images.chomikuj.pl/button/soplandia.gif" border="0" />
</a>
Odpowiedz
#20
Wacku,

Zapewnie też nie możesz zrozumieć, jak można było tak okroić oficjalne wydanie Alchemy w porównaniu z tym, co wydarzyło się tego wieczoru (czy może raczej wieczorów dwóch) .... zbrodnia!!!!

Ja od tygodni nie mogę się uwolnić od Portobello Belle, który został zagrany ostatniego wieczoru - prawie 14 minut magii - i to co lubię tak mocno - płynne przejście bez zatrzymywania się do kolejnego utworu, którym jest wstęp do Tunnel Of Love - i teraz już wiemy skąd na początku wybrzmiewają tam cymbałki - to echa niezwyklej wersji Portobello Belle - jak to określił sam Mark - this is Irish Reggae Uśmiech

wAcEk napisał(a):Mam nadzieje ze dobrze Cie zrozumialem w kwestii rozwiniecia P.S.2 o ktore prosiles.
Coz nawet jesli nie to bedzie przynajmniej zabawnie.

Moim ulubionym albumem jest „Alchemy” – Dire Straits. Wybor pewnie dosyc oryginalny. Zdecydowanie subiektywny. Pewnie niespełniający kryteriow „zalapania się” do rankingu. W koncu to ”koncertówka”. Nic na to jednak nie poradze poniewaz jak dla mnie jest to najgenialniejszy album jaki kiedykolwiek powstał. Z wielu powodow. Nie wiem czy jest sens przytaczac tutaj argumentacje jednak na wypadek gdyby Tobie, czy tez innym odwiedzającym ten temat chcialo się dowiedziec dlaczego wlasnie akurat ten album wytłumaczenie znajduje się poniżej.
...
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  25 lat Tylko/Teraz Rocka Robson 0 2,034 02.09.2016, 02:54
Ostatni post: Robson
  Teraz Rock - "powiedzieli nam..." Bart 1 4,129 15.02.2011, 14:14
Ostatni post: Robson
  "Tylko Rock" z MK do kupienia olaph72 35 19,859 17.09.2010, 05:51
Ostatni post: numitor
  Teraz Rock - Wkładka O Dire Straits Stach 37 13,118 05.06.2008, 22:06
Ostatni post: Bart
  100 Najlepszych Utworów Gitarowych numitor 18 7,303 02.06.2008, 23:16
Ostatni post: Mark
  100 Najlepszych Solowek - Magazyn Gitarzysta MARTINEZ 7 3,673 29.05.2006, 22:54
Ostatni post: Toloth
  100 najlepszych solówek Raingod 0 2,147 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:
  Na rozkładówce Rock Radia- Mark Knopfler kuba1313 0 1,650 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości